Ja mam trochę mieszane uczucia. W salonie mam Artens Colibri AC5, a w sypialni droższe panele innej marki – i różnica w użytkowaniu jest widoczna. Artensy są twardsze w dotyku, trochę „zimniejsze”, ale wizualnie naprawdę dają radę.
Po dwóch latach nic się nie odkształciło, ale w miejscach, gdzie częściej chodzimy (przy wejściu na taras), widać lekkie przetarcia. Nie jakieś dramatyczne, ale są.
Zaletą jest to, że łatwo je umyć – wystarczy mop lekko wilgotny i wyglądają jak nowe. Myślę, że do mieszkań, gdzie nie ma dużego ruchu i psów biegających w kółko, to spokojnie wystarczą.
